UŻYWANY KTM 125 DUKE – DO MIASTA – TAK, DO PODRÓŻY – NIE
Maszyny z silnikami o małych pojemnościach nie mają lekkiego życia. Dlaczego? Bo jazda pełnym ogniem to dla nich codzienność. Wtedy najbardziej w kość dostają silnik, skrzynia biegów i układ przeniesienia napędu (łańcuch wraz z kołami zębatymi). Oto i używany KTM 125 Duke i jego historia. Był regularnie serwisowany, nikt nie oszczędzał na wymianach oleju ani nie naprawiał bike’a kawałkiem drutu. Oto idealny przypadek, który pozwoli wykazać wszystkie jego mocne i słabe strony.
- KTM 125 Duke z dużym przebiegiem – brać czy unikać?
- Nie daj sobie wcisnąć kitu!
- Typowe usterki.
- Jak jeździ KTM 125 Duke?
- Dane techniczne KTM 125 Duke.

UŻYWANY KTM 125 DUKE – BIERZ GO, ALE BĄDŹ OSTROŻNY
Jeśli rozważasz kupno używanego 125 Duke’a z dużym przebiegiem, ale z pewnego źródła, możesz brać go niemal w ciemno. Podczas zakupu koniecznie sprawdź tylko, czy łożysko w główce ramy nie dokonało żywota i czy przypadkiem nie rozszczelnił się cylinderek w pompie przedniego hamulca. Od strony technicznej mała pomarańcza nie ma więcej typowych słabych stron.
Warto jednak, abyś wiedział, że ta „125” ma parę denerwujących cech, do których trudno będzie ci się przyzwyczaić. Na przykład wkurzająca bywa zacinająca się skrzynia biegów. W skrajnych przypadkach biegi potrafiły wyskakiwać. Być może przyczyną było nieprecyzyjne ich wbijanie albo wina leżała po stronie mechanizmu ich zmiany. Tego nie byłem w stanie ustalić.

Pojawiające się od czasu do czasu problemy z odpaleniem na zimno oraz uciążliwe poszarpywanie, gdy silnik był jeszcze nierozgrzany, rozwiązuje potraktowanie motocykla nowymi mapami zapłonu, które zostały bezpłatnie wgrane w ramach jednego z przeglądów. Faktycznie, poprawiło się uruchamianie jednostki na zimno. Ale zanim silnik osiągnął temperaturę pracy, 125 Duke ciągle jeszcze lekko szarpał.
Pamiętaj, ja ciągle mówię o modelu z początków produkcji.
Po nawinięciu ponad 10 000 km wibracje powodowało nawet delikatne naciśnięcie klamki przedniego hamulca. Wymiana tarczy na akcesoryjną poprawiła sprawę. Po kolejnych 10 000 kilometrów drgania powróciły i ponownie nikt nie wiedział, dlaczego. Na szczęście ta upierdliwa przypadłość nawet odrobinę nie pogorszyła skuteczności hebli.

BREMBO TO NIE ZAWSZE BREMBO
Skoro już jesteśmy przy tej sprawie: zachowaj czujność, jeśli sprzedawca będzie zachwalał hamulce w jego sprzęcie jako produkt Brembo. Wprawdzie marka ByBre (od: made by Brembo) należy do włoskiego koncernu, ale ważne jest to, że fabryka mieści się w Indiach. Gdyby jakość wyrobów ByBre była rzeczywiście tak dobra, nie byłoby powodu nazywać ich inaczej niż Brembo.

Podobnie rzeczy się mają z oponami. Fabrycznie Duke 125 ma gumy firmy MRF. Można o nich powiedzieć tylko tyle, żebyś nie ufał im, jeżdżąc w deszczu lub na mokrym asfalcie. Według zapewnień pomarańczowych, te w ostatnich latach mają nową, bardziej przyczepną mieszankę. Najlepiej jeśli bike ma opony znanych marek.
Praktyka podpowiada, abyś postawił na Micheliny Pilot Power albo na sportowe Bridgestone’y S20. Oba komplety od pierwszych metrów wzbudzały większe zaufanie niż hinduskie MRF-y. Micheliny zapewniały dobrą przyczepność, ale też niewielkie zużycie, dlatego zainwestuj w nie, jeśli jeździsz dużo i w różnych warunkach.
UŻYWANY KTM 125 DUKE – WYŚWIETLACZ LUBI ROBIĆ NIESPODZIANKI
W maszynach używanych nieco problemów może sprawiać bajerancki wyświetlacz LCD w kokpicie. Bogactwo informacji potrafi przyćmić niejedną maszynkę sportową wyższej klasy (dwa liczniki przebiegu, wskaźnik zapiętego biegu, obrotomierz, zegarek, termometr, wskaźniki średniego zużycia i poziomu paliwa). No właśnie – potrafił, ale pod warunkiem że działał. Większość tego typu problemów wyeliminowano w maszynach wyprodukowanych po 2012 r., kiedy to KTM przyznał się do drobnych zmian w elektronice. Podobno wystarczyło kilka drobnych uszczelnień na przewodach i poprawienie wiązki.

NA MIASTO – TAK, NA PODRÓŻE – NIE
A jak jeździ mały Duke? Dzięki masie zaledwie 137 kg i mocy 15 KM na bank jest królem miasta. Masz tu do czynienia ze sprzętem dynamicznym, oszczędnym (podczas testu wypijał średnio 2,9 l paliwa na 100 km) i bardzo precyzyjnie się prowadzącym. Wejście w zakręt, złożenie – wszystko to nie wymaga siły, a precyzja na długich winklach nie spada. Natomiast nie polecam 125 Duke’a na długie etapy, bo jest na to za wolny i niezbyt komfortowy. Najmniejszy Duke jest fajnym wyborem, jeśli jesteś dziewczyną, bo kanapa jest umieszczona na wysokości zaledwie 810 mm.
Jeśli zatem szukasz oszczędnej i bezawaryjnej maszynki na miasto, weź pod uwagę małego Duke’a. Używany KTM 125 Duke będzie długo cieszył cię jazdą.
KTM 125 DUKE – DANE TECHNICZNE
SILNIK
Budowa: 1-cylindrowy, 4-suwowy, chłodzony cieczą, 4 zawory na cylinder, rozrząd DOHC, wałki rozrządu napędzane łańcuchem, smarowanie z mokrą miską olejową, wtrysk paliwa, śr. gardzieli 33 mm, napęd tylnego koła łańcuchem.
Elektryka: alternator 230 W, akum. 12 V/6 Ah.
Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, wielotarczowe sprzęgło mokre, skrzynia sześciobiegowa.
Śr. cylindra x skok tłoka 58 x 47,2 mm
Pojemność skokowa 124,7 cm3
Stopień sprężania 12,6:1
Moc maksymalna 15 KM (11,3 kW) przy 10 500 obr/min
Maks. moment obrotowy 12 Nm przy 8000 obr/min
Podwozie
Rama kratownicowa, ze stali
Zawieszenia: przód – widelec upside-down, śr. goleni 43 mm, tył – dwuramienny wahacz aluminiowy, centralny amortyzator WP.
Hamulce: przód – jedna tarcza, średnica 280 mm, zacisk czterotłoczkowy, tył – jedna tarcza, średnica 230 mm, zacisk jednotłoczkowy.
Koła aluminiowe
Rozmiary opon p/t 110/70 R17 / 150/60 R17
WYMIARY I MASY
Rozstaw osi 1350 mm
Kąt główki ramy 65 stopni
Wyprzedzenie 100 mm
Wysokość siodła 810 mm
Skoki zawieszeń p/t 160/160 mm
Masa własna (wg producenta) ok. 118 kg
Pojemność zbiornika paliwa 11 l
Osiągi
Prędkość maksymalna 114 km/h
Przyspieszenie 0–80 km/h 9,9 s
Elastyczność 50–80 km/h 14,2 s