HARLEY-DAVIDSON LIVEWIRE VS. PORSCHE TAYCAN TURBO S – POJEDYNEK GIGANTÓW
W 1899 roku we francuskim Achères po raz pierwszy w historii napędzany elektrycznie samochód złamał granicę 100 km/h. Pojedynek opisany w tym artykule jest również jedyny w swoim rodzaju. Do mojego testu trafiły Livewire – pierwszy w historii elektryczny Harley-Davidson vs. Porsche Taycan Turbo S – pierwsze zasilane wyłącznie akumulatorami Porsche.
Pierwszym pojazdem, który na drodze rozwinął prędkość ponad 100 km/h, był La Jamais Contente (Zawsze Niezadowolony). Miał on elektryczny napęd i wykonane z lekkich metali nadwozie w kształcie torpedy. Rekord, który wyniósł dokładnie 105,882 km/h, ustanowiono 29 kwietnia lub 1 maja 1899 roku (źródła nie są zgodne, kiedy) na drodze w Achères koło Paryża. Pojazd był wyposażony w dwa silniki Postel-Vinay o wielkiej jak na tamtejsze czasu mocy 25 kW każdy. Były one zasilane z pakietu akumulatorów kwasowo-ołowiowych o napięciu około 200 V. Rekord przetrwał jedynie 3 lata, ale nikt nie odbierze mu palmy pierwszeństwa. Tyle historii.
Po ponad 120 latach nadarzyła się okazja, z której nie mogłem nie skorzystać. Dostałem możliwość porównania pierwszego elektrycznego motocykla Harleya-Davidsona – LiveWire z pierwszym w historii marki całkowicie elektrycznym Porsche Taycanem Turbo S. Skąd wiec „turbo” w nazwie elektrycznego samochodu? To chwyt, który ma nasuwać skojarzenie z ponadprzeciętnymi osiągami Taycana.
NIECH CIĘ ZOBACZĄ
Wygląd Taycana przyciąga uwagę niezależnie od tego, gdzie i o jakiej porze doby się pojawi. Za dnia kusi futurystyczną linią nadwozia, ogromnym rozstawem osi i piekielnie wielkimi kołami o średnicy 21 cali. Naciągnięto na nie opony o rozmiarze 265/35 R21 z przodu i 305/30 R21 z tyłu. Nie spotkałem nikogo, kto nie zwróciłby uwagi na prześwitujące zza filigranowych szprych aluminiowych obręczy potężne, 10-tłoczkowe zaciski hamulcowe pomalowane na jaskrawy żółty kolor.
W nocy Porsche przypomina pojazd z obcej planety, który wylądował na Ziemi. Wtedy ogromne wrażenie zrobią niewielkie matrycowe przednie reflektory oraz tylne lampy ciągnące się przez całą szerokość samochodu wraz z dyskretnie podświetlonym znaczkiem Porsche na tylnej klapie.
W tym zestawieniu maszyna z Milwaukee wygląda na zwyczajną. Motocykl przyciąga uwagę przede wszystkim legendarnym logo na atrapie zbiornika paliwa. Motocykliści, z którymi zdarzyło mi się pogadać w trasie, z niedowierzaniem traktowali elektryczny napęd, nieśmiało pytając: „Jaką pojemność ma ten silnik?”.

POTĘGA MOCY
W trybie Sport 105-konny silnik elektryczny w 3,5 sekundy rozpędza Harleya-Davidsona do setki. Aby poznać słodki smak przyspieszeń, wystarczy pochylić się nad atrapą zbiornika paliwa. Potem musisz oprzeć tyłek o garb na środku kanapy i energicznie odkręcić gaz. Chwila od dodania gazu do momentu ruszenia ma niewiele wspólnego z trybem Sport. Ale gdy tylko LiveWire odbije się oponą od asfaltu błyskawicznie mętniejące cyfry na wyświetlaczu TFT, przy akompaniamencie pracy silnika (jak w pojeździe Luke’a Skywalkera) będą informacją, że Harley potrafi być naprawdę szybki.
Wszystko odbywa się płynnie, gładko i bez marnowania czasu na przebicie biegu. LiveWire nie tyle nie jest automatem – on po prostu nie ma skrzyni biegów. Spory moment obrotowy i duży zakres obrotów elektrycznego silnika załatwiają sprawę. Jeśli zechcesz plecaczkowi zaprezentować możliwości elektrycznego Harleya, lepiej uprzedź ją, by mocniej objęła cię w pasie.

KOSMICZNY NIE TYLKO WYGLĄD ALE I OSIĄGI
Przyspieszenia Porsche są wręcz nieprawdopodobne! I to nie tylko na tle LiveWire’a. Przy niższych prędkościach przyspieszenie bez trudu przekracza wartość 1 G, czyli tyle, ile wynosi ono podczas swobodnego spadku(!). Jest to możliwe dzięki temu, że w momencie startu dwa silniki, po jednym na każdej z osi (przód 258 KM i tył 456 KM) dysponują w sumie chwilową mocą aż 761 KM i generują aż 1050 Nm momentu obrotowego, który jest przenoszony na wszystkie cztery koła.
Przy czym o ile w większości samochodów elektrycznych oraz w Harleyu LiveWire silnik przenosi moc za pomocą jednostopniowej przekładni, o tyle w Porsche koła tylko przedniej osi są napędzane w ten sposób. Drugi silnik jest sprzężony z tylną osią za pomocą dwubiegowej skrzyni. Podczas jazdy kierownik nie ma najmniejszego wpływu na jego pracę. Czarną robotę odwala rozbudowana do granic możliwości elektronika. Moc 761 KM jest dostępna przez 2,5 sekundy na starcie, i to z wykorzystaniem systemu launch control. Ale nie oznacza to, że później Taycan jest mięczakiem – „zwykła” moc wynosi nie mniej niż 625 KM. Dynamiczny start jest tym łatwiejszy, że w tym trybie nie traci się ułamków sekund na otwarcie gazu, jak ma to miejsce w Harleyu.
HARLEY-DAVIDSON LIVEWIRE VS. PORSCHE TAYCAN TURBO S. 3, 2, 1 – START!
W Porsche procedura startowa jest banalnie prosta. Polega na włączeniu trybu Sport Plus, po czym musisz zrobić następujące cztery kroki:
- uruchomić system launch control,
- wcisnąć hamulec,
- depnąć do oporu na pedał gazu,
- puścić hamulec, gdy tylko pojawi się sygnał do startu.
Proste! Co jest niezwykle ważne: do uzyskania tak niesamowitych przyspieszeń nie potrzebujesz praktycznie żadnego przygotowania. Wszechobecna elektronika i napęd na cztery koła stabilizują Porsche, prowadząc je jak po sznurku.
Mimo że Taycan jest pierwszym w 100% elektrycznym samochodem ze stajni Porsche, zadbano, aby nie osłabić sportowego DNA. A jednym z jego elementów jest precyzyjne prowadzenie. To auto jest świetnie wyważone, ma fantastyczną trakcję, charakterystyczną dla pojazdu czteronapędowego. Porsche dysponuje ogromną przyczepnością, którą zapewniają szerokie opony Pirelli P Zero.

HARLEY-DAVIDSON LIVEWIRE VS. PORSCHE TAYCAN – SPRINT W AKOMPANIAMENCIE MUZYKI SILNIKA
Wrażenia podczas sprintu są o wiele mocniejsze niż to, co jest w stanie zapewnić motocykl. Będziesz je odczuwał wszystkimi zmysłami. Jeśli nie napniesz mocniej mięśni szyi w chwili startu, głowa lekko uderzy w zagłówek, a na żebrach poczujesz boki niezwykle wygodnego kubełkowego fotela. Z głośników (tak, tak, to nie żart) dobiegnie dźwięk, który będzie się zmieniał w miarę wzrostu prędkości. W żadnym razie nie przypomina to pracy silnika spalinowego, niemniej znakomicie wzmacnia wrażenia towarzyszące dużym przyspieszeniom. Po 2,5 sekundy od startu na liczniku błyśnie setka, a do pokonania bariery 140 km/h Porsche potrzebuje zaledwie kolejnych 2,2 sekundy.
Harley, który na przyspieszenie od 100 do 140 km/h potrzebuje 2,8 s pozostaje gdzieś z tyłu. W takim sprinterskim stylu Taycan potrafi się rozpędzić do prędkości 260 km/h (ograniczonej elektronicznie) o których LiveWire może tylko pomarzyć. W przypadku Harleya zabawa kończy się przy 178 km/h (tryb Sport).

Moim zdaniem problemem wcale nie jest stabilność prowadzenia. LiveWire prowadzi się jak normalny, choć trzeba przyznać, że dość ciężki motocykl. Do złożenia w zakręt nie wymaga użycia dużej siły, a sprawę ułatwia szeroka kierownica. Na prowadzenie LiveWire’a nie ma wpływu bezwładność pracującego silnika, mimo że jest on ustawiony wzdłuż osi motocykla. Wracając do prędkości maksymalnej. Pod tym względem stawiam na polityczną poprawność Amerykanów, oznacza ona bowiem bezpieczeństwo. Co więcej, jeśli pojedziesz z maksymalną prędkością możesz nie dojechać do kolejnej ładowarki, bo jazda na maksa oznacza zasięg zaledwie 68 km.
TAYCAN – PRZEDSIONEK PIEKŁA
Jeśli miałbym jednym słowem określić Porsche, byłby to przymiotnik „piekielny”. To auto jest piekielnie mocne, piekielnie szybkie, piekielnie dopracowane i – co w tej sytuacji jest oczywiste – piekielnie drogie. Samochód o takich osiągach musi mieć odpowiednie hamulce. Zatrzymanie ważącego sporo, bo 2365 kg samochodu to zadanie wchodzących w skład wyposażenia seryjnego hamulców ceramicznych. My, motocykliści, zachwycamy się maszynami z sześciotłoczkowymi zaciskami. Gdyby było to możliwe, tarcze Porsche spojrzałyby na to z góry, mają bowiem zaciski aż 10-tłoczkowe.
Ogromne wentylowane tarcze o średnicy 420 mm z przodu i 410 mm z tyłu na wcisk mieszczą się w 21-calowych obręczach. Hamulce ceramiczne, jak to one, pokazują pazur dopiero po rozgrzaniu. O ile na zimno Taycan zatrzymuje się ze 100 km/h po przejechaniu 32,9 m. Rozgrzane hamulce skracają tę drogę o 30 cm. Powiesz, że to niewielka różnica? Prawda, ale pamiętaj, że w większości aut z klasycznymi hamulcami długość drogi hamowania rośnie wraz ze wzrostem temperatury tarcz. Tu jest dokładnie odwrotnie.

BREMBO NA DRUGIM PLANIE
Na tle Porsche hamulce Harleya LiveWire nie robią większego wrażenia. Czterotłoczkowe zaciski Brembo i dwie tarcze o średnicy 300 mm w przednim kole nie są tak skuteczne. Ale przecież nie muszą, bo bike jest sporo lżejszy od samochodu. 254 : 2365 kg – to zestawienie mówi wszystko.
Mówisz Porsche, a wyobraźnia stawia ci przed oczami obrazki z toru wyścigowego. To prawda, ale niecała, bo ten samochód ma dwa oblicza. Jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Dostojna jazda Taycanem też daje mnóstwo przyjemności, tym bardziej że jest to samochód czteroosobowy. Muszę uczciwie przyznać, że nie wybrałbym się nim na wakacje. Bagażniki Taycana są co najmniej skromne (366 l tył + 81 l przód) i na taki wyjazd jest wymagana odpowiednia grubość portfela. Za to gdybym na przykład przez miesiąc mógł dojeżdżać Taycanem do pracy, na pewno wybierałbym jak najdłuższe drogi. Bez końca delektowałbym się wtedy przyjemnością z jazdy, cieszył znakomitym nagłośnieniem, bawił osiągami, które są naprawdę oszałamiające.

HARLEY-DAVIDSON LIVEWIRE VS. PORSCHE TAYCAN – O CO CHODZI W MOTORYZACJI?
Przed 120 laty auto z napędem elektrycznym załamało barierę 100 km/h. Wtedy nikt nie spodziewał się, że przez kolejne 100 lat świat samochodów i motocykli zdominują silniki spalinowe. Ale historia kołem się toczy i dziś wiele wskazuje na to, że najbliższa przyszłość należy do pojazdów elektrycznych. I choć w głębi duszy jestem miłośnikiem silników zasilanych zwykłą benzyną, to zarówno Harley-Davidson LiveWire, jak i Porsche Taycan Turbo S dały mi mnóstwo przyjemności z jazdy. A przecież o to w motoryzacji chodzi!
DANE TECHNICZNE PORSCHE TAYCAN TURBO S
- dwa silniki synchroniczne
- maksymalna moc 625 KM (460 kW)
- moc chwilowa 761 KM
- maks. moment obrotowy 950 Nm, maks. moment overboost 1050 Nm
- skrzynia dwubiegowa
- akumulator litowo-jonowy
- maksymalna/nominalna pojemność akumulatora 93,4/83,7 kWh
- teoretyczny zasięg 415 km
- opony 265/35 R 21 (przód), 305/30 R 21 (tył), masa 2365 kg.
DANE TECHNICZNE HARLEY-DAVIDSON LIVEWIRE
- silnik chłodzony cieczą, asynchroniczny, z funkcją odzyskiwania energii podczas hamowania
- bateria litowo–jonowa o maksymalnej pojemności 15,5 kWh (średnia pojemność 13,6 kWh)
- Moc stała 82 KM (60 kW) przy 8000 obr/min
- moc chwilowa 106 KM (78 kW) przy 11 000 obr/min
- maksymalny moment obrotowy 116 Nm
- rozmiary opon 120/70 ZR 17 (przód), 180/55 ZR 17 (tył).